Otworzyłam oczy, równocześnie przypominając sobie, że dziś niedziela. Ta myśl tak mocno zapachniała żurkiem, że poczułam się porządnie głodna. Niestety, kiedy weszłam do kuchni, słoik z zakwasem Żuruś Dziadunia stał samotnie na blacie.

No tak, sam się nie zrobi…    żurekAle dla mnie niedzielne poranki po prostu ze swej natury pachną żurkiem.

     Odkąd sięgam pamięcią Mama gotowała go raniutko, żebyśmy zdążyli zjeść gorący, przed wyjściem do kościoła. Robię tak samo, a moje dzieciaki wsuwają go równie szybko, jak ja kiedyś.
To takie moje rozumienie słowa: TRADYCJA.

Rozumiem ją nie jako sztywne ramy i wymogi, ale serdeczne skojarzenia, budującą zaufanie i bezpieczeństwo powtarzalność, która niesie i przekazuje najbliższe człowiekowi wartości. Bo kiedy w niedzielę rano nalewam dzieciom na talerze żurek, zamiast czekoladowych chrupek z mlekiem, to w jakiś sposób włączam ich także w historię mojego dzieciństwa i całej rodziny.

      Jeszcze do niedawna, żurek był oczywistością w każdym wiejskim (i nie tylko) domu. Często kojarzony z biedą, bo garść żyta na mąkę i woda zawsze się w gospodarstwie znalazła. Gospodynie starały się zawsze mieć „pod ręką” dobrze ukiszony żur. Nastawiały kamionkowy garnek lub słój, w którym zalewały wodą w odpowiednich proporcjach – żytnią razową mąkę, ząbki czosnku, czasem dodając ziele angielskie lub skórkę chleba.

Tak przygotowany zakwas musiał jeszcze stać kilka dni w ciepłym i ciemnym miejscu, by nabrać naprawdę mocno kwaśnego smaku. Dopiero wtedy „działy się” żury, zalewajki i żurki z jajkiem na niedzielne śniadania.

     Dziś w Ogródku chcemy przywołać tą tradycję, bo już nawet i na wsi nie każdy ma żyto lub dobrej jakości mąkę żytnią na domowy zakwas. Dlatego sami siejemy i zbieramy żyto, które mielimy na mąkę – tylko wtedy możemy mieć pewność, że żurek będzie dokładnie taki jak chcemy – tradycyjnie pyszny.

Przepisy na domowy żurek można znaleźć naszym blogu: 

kliknij aby zobaczyć przepis: Żurek na śniadanie

kliknij, aby zobaczyć przepis: Żurek w chlebku

żurek w chlebie